Wybierz drugą część polonijnej bajki
Autor:
Wojtek Kostecki
Data dodania:
2009-11-14 12:20
Komentarzy:
0
Żródło:
własne
Poleć znajomemu:
Powiększ tekst


Czytelnicy naszego serwisu wybiorą drugą część polonijnej bajki.
Dziękujemy autorom za nadesłane propozycje. Autorzy prac objętych głosowaniem otrzymają od Klubu gadżety firmy Hummel oraz podwójne zaproszenia na mecz z Polonią Bytom. Dodatkowo, zwycięzca drugiej "rundy" otrzyma od portalu bileteria.pl podwójne zaproszenie do teatru - szczegóły wkrótce.
Przed prezentacją dwóch propozycji kontynuacji bajki, przypomnimy jej otwarcie.
Otwarcie bajki
Dawno, dawno temu, za górami i za lasami w przepięknej krainie, przez którą przepływała Dzika Rzeka, panował spokój i harmonia. Wszyscy mieszkańcy dbali o kondycję fizyczną, uprawiali sporty i dbali o zdrowe odżywianie.
Pewnego dnia przybył ogromny i obrzydliwy potwór, Wielki Leń.
Zawładnął całą krainą i odebrał chęć do działania zamieszkującym ją stworzeniom. Uprawianie jakichkolwiek sportów stało się zakazane. W krainie nastał smutek i totalny chaos. Wszystkie stworzenia pozbawione zostały nadziei. Wszystkie.? Otóż nie. Na niewielkim wzgórzu, nieopodal rzeki mieszkały potworki piłki nożnej - Polonijki: Kaspuś, Sportek i Polotek.
Tworzyli oni bandę potworków KSP. Tak bardzo kochały grać w piłkę, że pomimo zakazu nie chciały i nie mogły przestać. Po prostu musiały ciągle kopać piłkę! Potworki posiadały moc zarażania grą w piłkę, gdy tylko kogoś napotkały, jak zaczarowany poddawał się urokowi gry. Budziły w innych nadzieje i szczęście. Celem Polonijków było stworzenie całej ferajny, poprzez zarażenie mieszkających w krainie stworzeń, grą w piłkę nożną.
Przeszkodzić im chciał w tym sam Wielki Leń i jego gang złodziei piłek - Śmierdzące Lenie.
Kaspuś to niepozorny czarny potworek obdarzony wyjątkową inteligencją oraz urokiem osobistym. Sportek był wielkim czerwonym potworem, który uwielbiał jeść warzywa i owoce. Szczycił się tężyzną fizyczną, niestraszne mu były wyzwania i niebezpieczne przygody. Jego dewiza to odwaga i bohaterstwo. Białego potworka Polotka cechowały miłe usposobienie i romantyczna dusza. Był marzycielem oraz wiecznym optymistą. Jego wypowiedzi zawsze brzmiały jak poezja, wyrażał się pięknymi wierszami.
Pewnego dnia, gdy Polonijki jak zawsze obmyślały sposób na zarażenie wszystkich grą w piłkę nożną , Kaspuś wpadł na pomysł zorganizowania w ukryciu Wielkiego Turnieju Piłki Nożnej na dnie Dzikiej Rzeki i zaproszeniu potworów z innych krain. Polotek powiedział, że w organizacji Turnieju na pewno pomoże im zaprzyjaźniona syrena zamieszkująca rzekę. Należało oczywiście jeszcze przechytrzyć gang Śmierdzących Leni...
Propozycja 1
Syrenka z radością przyjęła pomysł. Od dawna już myślała jak by tu utrzeć nosa panoszącym się śmierdzącym leniom. Zawołała swojego nadwornego Marszałka, kazała mu wsiąść na szybkiego ścigacza i rozwieźć informację o turnieju. Marszałek śmigał tak szybko po wodzie, że nawet najszybszy śmierdzący leń nie był w stanie go dogonić. Niejeden z nich nabił sobie guza próbując go złapać. Syrenka zawołała zaczarowaną kaczkę i wiernego bazyliszka (co nosił czarne okulary, aby nie zamieniać ludzi w kamienie). Im też kazała udać sie do miasta i poinformować wszystkich ludzi o turnieju. Mieszkańcy krainy zaczęli w tajemnicy przygotowywać się do zawodów. Swoje druzyny trenowali Kowale, Szewcy, Strażnicy miejscy, Strażacy. Na turniej Syrenka także zaprosiła zaprzyjaźnionego Lajkonika i Szewca Dratewkę z krainy położonej na tą samą rzeką, ale daleko na południu.
Śmierdzące lenie strasznie się zdenerwowały! Mimo dużej mocy czynienia smutku i nieporządku nie mieli władzy nad Syrenką i innymi legendami krainy, którą podbili. Ale były to bardzo przebiegłe stwory i wpadły na sprytny, potworny pomysł.
"Wystawimy tam swoją niezwyciężoną drużynę!" - rozkazał Wielki Śmierdzący Leń.
"Ależ wodzu przecież my nie potrafimy grać w piłkę!" - z przerażeniem krzyknęli jego doradcy!
"Mam plan, udamy się do innych krain i tam porwiemy najlepiej kopiących w piłkę, nazwiemy ich śmierdzącymi leniami.Powiemy im że odzyskają wolność jak wygrają dla nas turniej" - odrzekł dumny z siebie Wódz Wielki Śmierdzący Leń.
Rozpoczęły się przygotowania do turnieju. Lenie były tak pewne siebie że nie zabroniły nikomu trenować.
Tymczasem w siedzibie Potworków KSP:
"Ale poczekajcie, jakie z nas niemyślące potworki!!!" - krzyknął Polotek - "Cccoooo snowuuu?!" - wyseplał Sportek przegryzając ze smakiem dużąąą marchewkę.
"Nas są trzy potworki, a w drużynie musi być 11 zawodników, przy takiej silnej drużynie śmierdzących leni nie damy rady.." - stwierdził Polotek robiąc duże oczka.
"Pomyślałem już o tym, ogony do góry Potwory, chciałem Wam kogoś przedstawić." - powiedział Kaspuś.
Do siedziby potworków weszły dzieci z okolicznych podwórek. "Kim jezzdeszcie" - wyseplenił Sportek (gryząc następną marchewkę)
"My jesteśmy drużyna DZIECI WARSZAWY! Zagracie w naszej drużynie?"
"Tak zagramy! , do boju Orły Sokoły!" - odkrzyknęły wspólnie radośnie potworki KSP.
Propozycja 2
Żeby zorganizować magiczny turniej, nasi bohaterowie musieli przebyć cały świat. Ich podróż trwała aż 1911 dni, Polonijki chciały bowiem, żeby każdy kto tylko kocha piłkę mógł spróbować swoich sił w turnieju na dnie rzeki.
Wiedziały, że nie będzie łatwo, ale w chwilach słabości powtarzały sobie dla otuchy: "Przezwyciężyliśmy Wielkiego Lenia to przezwyciężymy wszystko. Jesteśmy przecież bandą potworków KSP".
Po olbrzymich trudach, po przebyciu 1946 gór, 1952 dolin, po przeleceniu 2000km na skrzydłach sokoła, udało im się powiadomić każdego kto tylko kocha piłkę nożną!!! Zainteresowanie turniejem przerosło ich oczekiwania. Nie widzieli, że na całym świecie tak dużo potworków i zwierzątek kocha to samo co one. Do turnieju zostało zaproszonych wiele silnych drużyn z całego świata. Wśród zaproszonych były znane i silne zespoły takie jak : drużyna niedźwiedzi polarnych z Arktyki, drużyna pingwinów z Antarktydy, drużyna kangurów z Australii, drużyna słoni z Afryki, drużyna zielonych szczurków z miejskich kanałów i setki innych drużyn z całego świata.
Dwa tygodnie przed rozpoczęciem Wielkiego Turnieju, nagle jeden z Polonijków - Kaspuś stwierdził: No dobrze ale przecież nas jest tylko 3 a w piłkę gra jedenastu zawodników. Nie mamy szans wygrać z innymi drużynami!!!
Pozostałe dwa potworki bardzo zmartwiły się, bo wiedziały że Kaspuś ma racje. Nasi bohaterowie szli w milczeniu ze zwieszonymi głowami przez piękne zielone boisko, aż tu nagle na ich drodze pojawił się przepiękny ptak. Był to czarno - biało - czerwony Orzeł. Skrzydlaty bohater od razu zauważył smutek w oczach Polonijków, a ponieważ był mądrym, dostojnym i starym orłem, od razu zrozumiał skąd to zmartwienie. Natychmiast zareagował mówiąc:
- Kiedyś na nasz dom napadło 20 zbójów a nas samotnych orłów było tylko 3.
Wiedzieliśmy że wkrótce możemy zginąć, ale kochaliśmy nasz dom i woleliśmy zostać i walczyć niż uciec i nie mieć gdzie wrócić. Nasza wiara i siła sprawiła że pokonaliśmy złoczyńców. Wam też to się uda!!! Co z tego że jest Was tylko 3? Wasze inicjały K, S i P mają w sobie wielką moc. Czuję to i wiem że jesteście w stanie pokonać każdego. Są tylko 3 warunki:
- musicie być razem na dobre i na złe
- musicie wierzyć w zwycięstwo nawet kiedy przegrywacie
- musicie walczyć tak jakby to była ostatnia rzecz jaką możecie zrobić dla świata Polonijki spojrzały się na siebie.
Wiedziały, że są w stanie spełnić te 3 warunki. Chciały podziękować skrzydlatemu przyjacielowi za wypowiedziane słowa, lecz Orła już tam nie było.
Głosowanie
Głosowanie będzie otwarte do czwartku, do godziny 22:00.
Patron medialny akcji
|
Akcję wspierają
![]() |
|
|
Logowanie
Aby dodawać własne komentarze, Musisz założyć konto na ksppolonia.pl
Pamiętaj!
Komentarze
























